Historia mojej choroby.

Jak niezgoda na cierpienie jest motywacją. 

Dlaczego właśnie GAPS?
Jak to robisz, że Ci „się chce”? 

To proste. 
„Chce mi się” dbać moje zdrowie, bo nie chce mi się chorować. 
A wybrałam właśnie Protokół GAPS, jako metodę wspierającą proces samoregeneracji, ponieważ tylko on dostarczył mi logicznych odpowiedzi na wszystkie moje pytania. 
Ale zacznijmy od początku. 

Teraz już mogę z całą pewnością stwierdzić, że na syndrom GAPS cierpiałam od dziecka (więcej o syndromie GAPS dowiesz się z artykułu „GAPS – co to właściwie jest”). Dolegliwości, które charakteryzowały mój okres dzieciństwa to bardzo powszechne u dzieci: chroniczne anginy, nietolerancje pokarmowe (u mnie to była głownie tak zwana nietolerancja laktozy), wybiórczość pokarmowa, bóle brzucha, problemy ze snem, niepokój. W wieku nastoletnim doszły do tego bardzo bolesne i obfite miesiączki. 
Następnie pojawiły się stany lękowe. 
Zabrałam je ze sobą do dorosłości i tam uzupełniłam dodatkowo o: trądzik, trądzik różowaty, chroniczne zmęczenie. 
A „wisienką na torcie” była diagnoza zaburzeń kompulsywno-obsesyjnych, które wyrażałysię w atakach paniki i natrętnych myślach. 

Miałam to ogromne szczęście, że wychowałam się w domu, w którym od pokoleń stosowano naturalne sposoby dbania o zdrowie. Mój dziadek i moja mama przekazali mi otwartość na: prawdę. Prawdę o tym jak funkcjonuje ciało i czego naprawdę potrzebuje, żeby pozostawać w harmonii. 
Mojej mamie jestem też wdzięczna za jej miłość, którą wyrażała do nas, między innymi w codziennie przygotowywanych, świeżych, zdrowych, domowych i otulających posiłkach. Gdyby nie to, mój syndrom GAPS, z którym przyszłam na świat, najprawdopodobniej narobiłby we mnie dużo poważniejszych szkód. 

Stałam się więc Dorosłą Kobietą, która była przygnębiona z powodu, właściwie nieustannych, stanów lękowych i ataków paniki. Która, każdego miesiąca, cierpiała 3 dni na niewyobrażalne „męki” okresowe. Która miała coraz gorszą cerę i słabsze włosy. Oraz perspektywę: leki przeciwbólowe i leki „na psychikę” do końca życia. 

Odmówiłam. 
Nie wyraziłam zgody. 
Nidy nie zrezygnowałam z siebie zdrowej. 
Nigdy się nie poddałam. 

I to jest moja „motywacja”. 
Mam plany. Mam marzenia. Mam moje zwykłe, piękne życie codzienne. Mam moich najukochańszych bliskich. I nie zgadzam się na diagnozę: „taka Pani uroda”. Nie zgadzam się na rozwiązanie jakim jest : leki przeciwbólowe do końca życia. Nie zgadzam się na „leczenie farmakologiczne mojego nastroju”. NIE ZGADZAM SIĘ DOPÓKI WIEM, ŻE MOGĘ INACZEJ. 

Dwa ważne momenty. I dwie ważne decyzje, odmieniły moje życie. 
Pierwszy to był moment, w którym trafiłam na wspaniałą terapeutkę, pracującą z traumą, traumą rodową, przekonaniami i ciałem. Ta kobieta, pokazała mi co to znaczy naprawdę OTWORZYĆ się na własny proces leczenia. Byłam w terapii już wiele lat. Ale jest różnica między „byciem w terapii” a „byciem w procesie zdrowienia”. 
Podjęłam pierwszą świadomą decyzję. Otworzyłam się na proces zdrowienia. 
(Za jakiś czas pojawi się tu artykuł o terapii traumy z perspektywy mojego osobistego doświadczenia)

Kolejny Moment wydarzył się w lecie 2023 na plaży. Przeczytałam wtedy książkę. To była książka „GAPS Zespół jelita-mózg” Dr. Natasha Campbell-McBride. Znalazłam odpowiedzi na wszystkie moje zdrowotne pytania. Odnalazłam poszukiwany Brakujący Element. Dostałam solidną bazę rzeczowych i logicznych argumentów. I w końcu uzyskałam diagnozę, na którą mogłam się zgodzić: Syndrom GAPS. 
I podjęłam drugą decyzję. Rozpoczęłam protokół GAPS. 

Czy to były dobre decyzje? Czy coś się zmieniło?
Pisząc ten artykuł, wpadłam na pomysł, że zapytam o to kilka bliskich mi osób. Oto odpowiedzi, które otrzymałam. Pozostawię je anonimowe ale możecie być pewni, że pochodzą od członków mojej rodziny i bliskich przyjaciół. 

„Julia bardzo sumiennie stosuje styl żywienia według Protokołu GAPS. Robi to z pasją. Efekty są zdumiewające. Piękniejsza skóra i włosy. Lepszy sen. Uregulowała swoją wagę! Ma mnóstwo energii. To wulkan energii! Nie przesadzam 😊. Odporna na infekcje i wirusy. Często powtarzające się problemy z zapaleniem zatok nie mają już miejsca. Jest radosna. Pełna pozytywnej energii.” 
„Widzę, że jesteś bardziej radosna i spokojniejsza. Mniej się boisz i prowadzisz bardzo aktywne życie – coś co kiedyś cię przerastało.
Nie narzekasz już tak bardzo na miesiączkowe boleści i zapomniałam kiedy mówiłaś że “ścieka ci po gardle”. Comiesięczne zawalone zatoki to już przeszłość. A na dodatek bardzo sprawnie pozbyłaś się dużego trądziku bez żadnych leków. Lubię cię bardziej na GAPSIE 😉😋”
„Dostrzegam ogromna zmianę w kwestii poczucia własnej wartości i związanego z tym przekonania, ze masz coś wartościowego czym możesz i chcesz podzielić się z innymi. Dało Ci to siłę  by wyjść  do ludzi z tym, co chcesz im przekazać mimo świadomości ze wystawiasz się tym samym na publiczna ocenę. I odwagę, by być w zgodzie ze sobą i wyjść z tego bezpiecznego, ale nie twojego miejsca, dzięki której rzuciłaś prace, która nie dawała Ci satysfakcji i zaczęłaś robić to co kochasz i co Cię fascynuje. I patrząc na to z jakim zaangażowaniem to robisz i jak bardzo wypływa to z Twoich przekonań nie mam wątpliwości ze tym razem odniesiesz sukces! Jesteś dla mnie ogromna inspiracja!”

Ciekawie było to przeczytać. 
Dodam coś jeszcze od siebie:

Nadal jestem niedoskonała. Z dnia na dzień się „starzeję”. Jak wszyscy. Moje dolegliwości nie zniknęły zupełnie w magiczny sposób. Nadal, choć już w nieporównywalnie małym wymiarze, przypominają się o sobie. Dochodzi też życie w tym „niezdrowym” świecie, które codziennie niesie za sobą nowe wyzwania dla organizmu. To tak tu zostawiam, by nie stracić obiektywizmu oceny. 
A co mogę powiedzieć o tych pozytywnych zmianach, które wniosły do mojego życia:otwarcie się na właściwie dobrany proces terapeutyczny i Protokół GAPS?

Gdybym usłyszała to pytanie w takcie rozmowy na żywo, moją pierwszą odpowiedzią byłaby : cisza. Głębokie zamyślenie nad wypełniającym moje ciało spokojem, wdzięcznością i pokorą. 
Głębokie zamyślenie z powodu trudności w znalezieniu odpowiednich słów. 
Ale może właśnie te odczucia z ciała, są właściwą odpowiedzią. 
Spokój i harmonia. Wynikające z przekonania, że się idzie we właściwym kierunku. Z akceptacji do siebie. Ze zdrowej miłości do siebie. 
Wdzięczność. Za wiedzę. Za doświadczenie. Za życie. Za każdą najmniejszą, najdrobniejszą zmianę na lepsze. Za każdy dzień. Za zdrowienie. 
Pokora. Bo wiem, że ten proces nie ma końca. Że trwa całe życie. I każdego dnia, każdym moim wyborem, mogę swoje zdrowie wspierać lub je niszczyć. 
To są największe zmiany jakie widzę u siebie. 
Oprócz tego w moim życiu jest „więcej słonecznych dni”, radości z samego faktu istnienia, chęci do życia i działania, energii. Dużo mniej bólu, lęku i wypadających włosów. 
Jeśli chciałabyś/chciałbyś znać więcej szczegółów chętnie opowiem Ci o tym w osobistej rozmowie, np. w ramach indywidualnej konsultacji. Nie czułabym się komfortowo pisząc „w internetach” więcej o sobie w tym temacie. 

Czy cokolwiek bym zmieniła, czy zaczęłabym wcześniej, gdybym mogła cofnąć czas?
Raczej nie, bo do zmiany trzeba być gotowym. 
A najważniejsze, w tym kontekście, miałam w sobie od zawsze: odwagę i „nie poddawanie się”. 

P.S. Na koniec pragnę coś napisać by poszerzyć perspektywę. Zdrowie nie jest w moim życiu najważniejszą wartością. Plasuje się mniej więcej na 3-4 miejscu w hierarchii wartości. Ale jeśli już chodzi o zdrowie i dbanie o nie to powyższe jest opisem mojego podejścia do tego tematu.

Podobne wpisy